Nie będzie to felieton polityczny. Polityką raczej się nie zajmuję. Co prawda nie da się od niej uciec, ale też i nie ma się czym pasjonować. Dla mnie jest to tylko nieustanna walka o władzę ambitnych liderów partyjnych organizacji.

Jak w PRL
Prawy Polak i podły bikiniarz z lat pięćdziesiątych. Rysunek Szymona Kobylińskiego

Walka podobna do zmagań konkurujących ze sobą gangów, tyle że bezkrwawa. Za to na dużo większą skalę. Skąd zatem tytuł felietonu? Otóż pewne publiczne działania, niekoniecznie polityczne, ale zainspirowane przez aktualną władzę, przypominają chwilami - dobrze mi znane z autopsji - czasy PRL. Obecnie rządzący zespół, podobnie jak powojenne, komunistyczne władze, uwielbia naród pouczać i nauczać, czyli edukować „ciemnego luda”. Co prawda nie ma już dzisiaj w Polsce analfabetów (w latach pięćdziesiątych było ich wielu), ale współcześni mentorzy zawsze znajdą pretekst dla swojej misji.

Oczywiście ideologia, a także historia, czy raczej polityka historyczna, to motywy przewodnie każdej partii, ale pomówmy raczej o codziennych sprawach. Na dobry początek wrócę do opisywanych już przeze mnie dziwactw związanych z segregacją śmieci. Z wielkim samozaparciem wszelka miejscowa władza wciąż uczy i uczy owej segregacji. Stosując przy tym dawną szkolną metodę bicia tępaków po łapach (w mojej podstawówce pani nauczycielka waliła drewnianą linijką). Oprócz tego coś na kształt dawnych „trójek klasowych” łazi po prywatnych posesjach i obwąchuje doły z kompostem, czy aby bioodpady składowane są tam na bieżąco. Pełne zaangażowanie i poświęcenie! Są też takie miejsca, gdzie można wrzucać śmieci do pojemników tylko w wyznaczonych godzinach, czyli podczas dyżuru specjalnego agenta, a może raczej celnika, który patrzy nam na ręce. Czasem udziela on porad, kiedy trzeba karci, a także zapewne fotografuje. No czyż nie jest to czysty, peerelowski bareizm?

W latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku Warszawa, gdzie mieszkałem, obwieszana była transparentami i plakatami skrótowo-nakazowymi o treściach edukacyjnych. Doskonale pamiętam takie hasełka jak: „tęp słodyszka na rzepaku”, „niszcz stonkę ziemniaczaną”, a także „pij mleko przegotowane” oraz „myj ręce przed jedzeniem”.

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.